- Przepraszam, chyba pomylił pan miejsca. Sektor 8, miejsce A - Mia starała się nie zatrzymywać tłumu ludzi, stojących za nią w korytarzu samolotu -halo - delikatnie poruszała ramię śpiącego mężczyzny - proszę pana..
- Tak, co się stało?! Już nie śpię.. - mężczyzna, szeroko otworzył oczy, przecierając je po śnie. Mia zaśmiała się lekko i uspokoiła go mówiąc, że nic się nie stało, musi tylko przesiąść się o jedno miejsce.
- Sprawdziłam na pana bilecie, zajął pan moje miejsce, pan siedzi obok, ma pan bardzo wyraźnie zaznaczone, że chce pan siedzieć przy oknie, więc. - Mia uśmiechnęła się i czekała, aż jej miejsce się zwolni. Zajęła miejsce i wygodnie ułożyła się, kładąc poduszkę na oparciu fotela.
- Ale ze mnie kretyn, nie przedstawiłem się.. - chłopak odchrząknął, odwrócił się w kierunku dziewczyny - nazywam się Matthew Anderson.
- Mia Polanska, bardzo mi miło - dziewczyna obdarzyła go najlepszym uśmiechem, wszystko było jasne, Matthew wpadł jej w oko.
Nie, Matt ogarnij się koleś! Pierwsza dziewczyna, która z Tobą rozmawia, nie wiedząc, że jesteś dziannym siatkarzem, nie oznacza to, że się zakochała.. Ale cholera, jest piękna. Sprawiła, że zapomniałem kim jestem. Ciekawe na jak długo...
Jeśli nie chodzi jej tylko o kasę, zostanie moją żoną... Tymczasem, trochę poudajemy...
14,5 godzinny lot z Los Angeles do Polski przebiegał obojgu w dobrej atmosferze. Dużo ze sobą rozmawiali.- Czym się zajmujesz?
- Właściwie jestem bezrobotny, lecę do Polski do znajomych, zostanę na chwilę, a potem wyjazd do Rosji. A ty?
- Właściwie jestem bezrobotna, w tym roku skończyłam studia, opuszczam Amerykę i wracam do domu. Co będę robić właściwie nie wiem. - Mia oparła głowę o oparcie i zamyśliła się lekko, Matt widząc jej minę zmienił temat, opowiadając zabawne historie ze swojego życia.
- Uwaga, uwaga! Uprzejmie prosi się pasażerów lotu 024 z Los Angeles do Polski o zapięcie pasów i założenie odzieży wierzchniej, ponieważ temperatura przy wyjściu z samolotu może państwa zaskoczyć. - stewardesa ogłosiła komunikat, po czym dodała - zaraz będziemy lądować w Warszawie.
- Cholera jasna! Zgubiłam moją bluzę.. Ahh tak zostawiła w toalecie..
- Weź moją, mam w torbie podręcznej kurtke dla siebie - chłopak zdjął bluzę i pomógł ubrać ją Mii.
Kiedy przekładał ją przez głowę, coś w niego wstąpiło, nie potrafił tego powstrzymać, gdy tylko wyłoniła się jej głowa, złapał ją obiema dłońmi i... pocałował. Mia ani trochę nie próbowała się odsuwać. Jednak to ona zakończyła pocałunek i odwróciła głowę.
- Mia, przepraszam.. Nie powinienem był..
- Masz rację, nie powinieneś.. - Mia wstała, zabrała swój bagaż podręczny i wyszła z samolotu. Powitał ją chłodny powiew wiatru, który nieco ostudził emocje, po czym weszła na terminal lotniska i czekała na bagaż. Złapała torbę i wyszła na główny terminal.
- Mia! Tak się stęskniłam - Nina obejmowała siostrę i pomogła jej zabrać bagaż. - Nareszcie jesteś, wracamy do domu!

Jak słodko! <3333333333333
OdpowiedzUsuńDawaj kolejny siostroooo <3